W tym miejscu były ważne ankiety które blogger nam skasował

piątek, 8 listopada 2019

W Izraelu "Dalej jest noc" czyli antypolskie kłamstwa bezczelnych hochsztaplerów





Recenzja „Dalej jest noc” czyli IPN kontra historyk Grabowski i inni eksperci.



Awantura o recenzje napisane przez historyków z IPN na temat warsztatu historycznego i uczciwości naukowej l związanych z Centrum Badań nad Zagładą Żydów z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk - autorów pracy pt. „Dalej jest. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” przetoczyła się w lutym –marcu 2019 r. i szczęśliwie dla autorów produktu została przykryta w mediach przez takie ważne wydarzenia jak wystąpienie Jażdżewskiego na UW, awaria czyszczalni ścieków „Czajka” czy wreszcie kampanią wyborczą.


Główny sponsor dzieła „Dalej jest noc” czyli pobożny minister Gowin, odetchnął z ulgą i wybiera poduszki, na których położy się w drzwiach swego wysokiego i dobrze płatnego urzędu w celu obrony nauczania przedmiotu o nazwie „gender” na polskich państwowych uniwersytetach.

A tymczasem odpowiedzi na zarzuty postawione w głównej recenzji czyli w opracowaniu „Korekta obrazu? Refleksje źródłoznawcze wokół książki „Dalej jest noc . Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”, t.1-2 red. Barbara Engelking, Jan Grabowski, Warszawa 2018 - pozostały na poziomie ogólnikowych wykrętów, braku odpowiedzi (profesor Szurek) lub sprowadziły się do ataku personalnego na IPN jako instytucję państwową i na autora recenzji dr Tomasza Domańskiego z kieleckiego IPN.

Kwintesencją tej metody przez atak był wpis w języku angielskim Jana Zbigniewa Grabowskiego z dnia 26 lutego 2019 r. na Facebooku, który podał też Tysol na swojej stronie internetowej, również w wersji angielskiej: „…Nasza książka “Noc bez końca” stała się obecnie obiektem brutalnego/złośliwego/nikczemnego ataku zaaranżowanego przez nacjonalistów z Polskiego Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) – państwowej instytucji z nielimitowanymi środkami publicznymi do dyspozycji. W uzgodniony i zaplanowany sposób Instytut opublikował serię nieszczerych i oszczerczych omówień naszej pracy. Autor głównego omówienia/recenzji opublikowanego ( w kilku językach )przez IPN , pewien / jakiś dr. Domanski nie ma pozycji, nie ma wiarygodności i nie ma widocznego doświadczenia na polu studiów o Holocauście”.

więcej>>>> http://pink-panther.szkolanawigatorow.pl/recenzja-dalej-jest-noc-czyli-ipn-kontra-historyk-grabowski-i-inni-eksperci



To protekcjonalne, niegrzeczne czy raczej bezczelne nazwanie dr Tomasza Domańskiego „jakimś dr Domanskim” przypomniało mi stalinowskie i polskojęzyczne gazety, które w podobnym stylu pisały i piszą o św. Janie Pawle II ( papież Wojtyła) czy o Prymasie kardynale Stefanie Wyszyńskim ( Wyszyński) .

Co ciekawe, pan Jan Grabowski doktor habilitowany nie zaatakował personalnie w tym gorącym wpisie Facebooku doktora Piotra Gontarczyka za jego artykuł pt. „Między nauką a mistyfikacją, czyli o naturze piśmiennictwa prof. Jana Grabowskiego na podstawie casusu wsi Wrotnów i Międzyleś powiatu węgrowskiego” zamieszczony w Glaukopisie nr 36 (str. 313-323). A jest to bardzo ciekawe 10 stron na temat „historycznych technik badawczych i prezentacyjnych” pana doktora habilitowanego Jana Grabowskiego.

Bo rozumiem, że milczenie na temat trzech innych recenzji książki „Dalej jest noc” tj. Tomasza Roguskiego „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski, red. Barbara Engelking i Jan Grabowski” zamieszczony w Glaukopisie nr 36 (str. 335-356), Romana Gieronia „Próby przetrwania zagłady w powiecie bocheńskim. Refleksje po lekturze artykułu Dagmary Swałtek-Niewińskiej” – zamieszczony w „Zeszytach Historycznych WiN-u” nr 47/2018 str. 95-108 i Dawida Golika Nowatorska noc. Kilka uwag na marginesie artykułu Karoliny Panz, zamieszczone w „Zeszytach Historycznych WiN-u” nr 47/2018, s. 109-134 - nie zasługiwały nawet na słowo komentarza.

Do wpisu na Facebooku z dnia 26 lutego 2019 r. dr habilitowanego Jana Grabowskiego warto dodać jego oświadczenie zamieszczone na stronie internetowej Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN (bez daty) pt. „Odpowiedź na recenzję Tomasza Domańskiego pt. Korekta obrazu? Refleksje źródłoznawcze wokół książki „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” , t.1-2, red. Barbara Engelking, Jan Grabowki , Warszawa 2018” („Polish – Jewish Studies” IPN, Warszawa 2019) w serii odpowiedzi na recenzję dr Domańskiego pt. „Nieudana „Korekta Obrazu” Odpowiedzi redaktorów tomów oraz autorów poszczególnych rozdziałów na broszurę autorstwa dr. Tomasza Domańskiego pt . Korekta obrazu? Refleksje źródłoznawcze wokół książki „Dalej jest noc”.

Otóż w tym oświadczeniu dr. hab. Jana Grabowskiego zwraca uwagę oskarżenie dr Tomasza Domańskiego o praktyki jak następuje:”… Wśród wielu innych źródeł informacji, na które powołuje się dr Domański, można też natrafić na prace niejakiego Marka Paula. Problem w tym – o czym wie każdy badacz obeznany z historiografią Holokaustu – że Mark Paul nie istnieje. Jest to pseudonim autora (lub autorów) broszur wypełnionych antysemickimi kliszami i stereotypami, które od lat są dostępne w internecie. Niestety, dr Domański najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy z tego, że powoływanie się na antysemickie broszury w recenzji naukowej pracy poświęconej historii Zagłady nie wystawia ani jemu, ani zatrudniającej go instytucji najlepszego świadectwa….”.

Mocna rzecz. Z tym, że w recenzji dr Tomasza Domańskiego na 72 stronach znaleźć można 212 odnośników do źródeł, ale żadne z nich nie jest pracą jakiegoś Marka Paula.

Są za to odnośniki do zeznań świadków z procesów, zeznań ocalonych Żydów, tekstów uzasadnień wyroków sądowych i generalnie akt sądowych.

Co tak przestraszyło pana dr habilitowanego Jana Grabowskiego w tekście dr Tomasza Domańskiego, że mu przypisał korzystanie do recenzji z prac jakiegoś Marka Paula. Kiedy chodziło tylko i źródła, na których oparte są teksty zespołu: Jan Grabowski, Barbara Engelking, Jean Charles Szurek, Anna Zapalec, Karolina Panz, Alina Skibińska , Dagmara Swałtek –Niewińska, Tomasz Frydel.

W tych okolicznościach przyrody nie powinien zdziwić wniosek zawarty na końcu cytowanej wyżej odpowiedzi Jana Grabowskiego :”… Kończąc: Recenzja dr. Domańskiego ma jednak pewną wartość – gdy już na porządku dziennym stanie sprawa przyszłości IPN, tekst ten powinien się znaleźć wśród materiałów dowodowych przemawiających za likwidacją tej instytucji….”.

Wobec takich wniosków nie pozostaje nic innego jak zaprezentować kilka bardzo konkretnych i mocno osadzonych w źródłach ustaleń dr Tomasza Domańskiego. Co ja mówię - „pewnego dr Domańskiego”. A może „jakiegoś dr Domańskiego”.

A więc przejdźmy do „meritumu”. Na początek uwaga, że dla pełnej jasności technik naukowych zespołu prof. Engelking i dr hab. Grabowskiego nie będziemy się skupiać na kwestach takich , jak wskazany we Wstępie do recenzji rozdźwięk między stanem faktycznym a deklaracją autorów, iż korzystali w swojej pracy wszelkich możliwych źródeł i to w różnych językach.

Tymczasem na stronie 27 dr Domański pisze:”… Autorzy podkreślają wykorzystanie źródeł wytworzonych w wielu językach z archiwów: „polskich, izraelskich, amerykańskich, niemieckich, ukraińskich, białoruskich i rosyjskich” (t. 1, s. 19–20). Jak zapewniają, uwzględniono relacje i wspomnienia ocalałych, dokumentację wytworzoną przez Polskie Państwo Podziemne, dokumentację władz okupacyjnych, dokumentację Żydowskiej Samopomocy Społecznej, wojenną i powojenną dokumentację sądową oraz różnego rodzaju normatywy itp.. Inna rzecz, że redaktorzy nie wspominają we Wstępie o wykorzystaniu dokumentów żydowskiej administracji niektórych gett (Rad Starszych – Judenratów), jak na przykład z Krakowa oraz Lwowa, o czym łatwo się przekonać, sięgając chociażby do bibliografii (t. 2, s. 658).(…).
Nawet w odniesieniu do dystryktu krakowskiego, którego dotyczy niemal połowa omawianej pracy, nie uwzględniono znacznej ilości materiałów dostępnych w Polsce w Archiwum IPN oraz w Archiwum Narodowym w Krakowie. Nie wykorzystano nawet szeregu relacji zgromadzonych w Archiwum Żydowskiego Instytutu (…)Anna Zapalec, która część opracowania swojego „powiatu” poświęciła okupacji sowieckiej z lat 1939–1941, pominęła relacje Polaków wywiezionych w głąb ZSRR, którzy następnie trafili do armii generała Władysława Andersa (obecnie zdeponowane w Instytucie Hoovera na Uniwersytecie Stanforda w USA).
Nie wykorzystano zupełnie materiałów z Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich z licznego zbioru rękopisów, nie podano, czy kwerenda była tam w ogóle prowadzona. W przypadku powiatu biłgorajskiego nie sięgnięto do szeregu materiałów z zasobu Archiwum Państwowego w Lublinie. Braki źródłowe dotyczą również spraw detalicznych, tylko pozornie o marginalnym znaczeniu…”.

Dzięki takiemu „całościowemu” podejściu do źródeł pan dr hab. Jan Grabowski :”… mógł autorytatywnie zapewniać czytelnika , że np. ksiądz kanonik Kazimierz Czarkowski z Węgrowa jest jedynym świadkiem, który opisuje zajęcie tego miasta w 1939 r. przez wojska sowieckie i powitanie ich przez ludność żydowską (t. 1, s. 396–397). Tymczasem informacje o okolicznościach wkroczenia wojsk sowieckich i wydarzeniach z tym związanych w tym regionie, a także w samym Węgrowie, pojawiają się w co najmniej trzech innych relacjach – Jadwigi Górskiej (Gołdy Ryby), Wiesława Piórkowskiego i Marka Gajewskiego znajdujących się w zbiorach Yad Vashem oraz Archiwum Historii Mówionej…”.

Do innych ciekawostek metodologicznych można zaliczyć zwyczaj tzw. ekstrapolacji czyli przypisywania określonych zachowań czy cech całej społeczności na podstawie jednego, dwóch przypadków.

Przytrafiło się to m.in. panu profesorowi Jean –Charlesowi Szurkowi, jak możemy przeczytać na str. 30 recenzji dr Domańskiego:”… dokonał generalnej oceny postawy sołtysów wobec zarządzeń chwytania i doprowadzania Żydów na posterunki policji: „Niektórzy – pisał – wprowadzali niemieckie rozkazy w życie z gorliwością. Liczne procesy wszczęte na podstawie dekretu PKWN z 31 sierpnia 1944 r. obrazują częste przypadki podporządkowania się sołtysów »Judenjagd«,
Kontynuację podobnego sposobu postępowania odnajdujemy we fragmencie tekstu, w którym nierzadko podporządkowania aktywnego i interesownego. Inni wydawali się niewzruszeni we wprowadzaniu w życie reguł okupanta”(…) Bowiem Szurek pisząc o „licznych procesach” i „częstych przypadkach” jako dowód omówił w rozdziale (t. 1, s. 606–611) dwa procesy z dekretu sierpniowegoKreśląc generalną tezę o podporządkowaniu się sołtysów Judenjagd, autor nie przedstawił żadnych wyliczeń czy danych statystycznych: ani liczby przeanalizowanych procesów („sierpniówek”), ani zapadłych wyroków. Nawet nie kusi się o odpowiedź na pytanie, jaką liczbę sołtysów postawiono przed powojennymi sądami w stosunku do ogólnej liczby sołtysów w omawianym przez niego powiecie. Nie interesuje go poziom samodzielności sołtysów w tych działaniach i kontekst sytuacyjny…”.

Podobnie ta metoda wnioskowania spodobała się pani Karolinie Panz, która :’… W kwestii udziału chłopów w egzekwowaniu niemieckich zarządzeń antyżydowskich w powiecie nowotarskim na podstawie dwóch relacji Karolina Panz wyciąga wnioski generalne. Konstatuje: „Z dostępnych mi źródeł wyraźnie wynika, że jesienią 1942 r. na obszarze Kreis Neumarkt kluczową rolę w metodycznym wyłapywaniu ofiar w górskich lasach odegrały 31 zorganizowane dwunastoosobowe straże chłopskie i podszywające się pod nie nieformalne bandy, tworzone przez znających się młodych wyrostków” (t. 2, s. 290). Zapomniała, że lasy przeczesywali także funkcjonariusze niemieckich formacji mundurowych: policji „granatowej” i Forstschutzkommando (Straży Leśnej).

Innym razem napisała: „Ukrywających się w lasach i stodołach Żydów z Podhala denuncjowali i chwytali zazwyczaj polscy chłopi i policjanci granatowi”. Tak jakby granatowa policja nie była jedną ze zbrojnych służb pod kontrolą niemiecką, często bezwzględnie egzekwujących niemieckie nakazy wobec ludności (t. 2, s. 317–318)69.
Nie pisze też, jak ma się świadomość istnienia wspomnianych przez nią konfidentów, obserwujących postawy ludności wobec niemieckich zarządzeń, do zachowań chłopów obawiających się represji….”. (str 30-31 recenzji).

Maksymalną kreatywność w wykorzystania źródeł dla przypisania Polakom udziału w eksterminacji Żydów wykazała pani Anna Zapalec autorka opisująca tzw. „powiat” złoczowski.

Wg niej np. :”… Wyjątkowo negatywną rolę [w Holokauście] odegrali też policjanci (byli wśród nich także Polacy) służący w Złoczowie w Policji Kryminalnej [Krimminalpolizei], z których część prawdopodobnie przyjęła volkslistę” (podkr. – TD)(…)

Sama przyznaje: „Niestety podczas kwerendy, poza protokołami przesłuchań podczas śledztw prowadzonych po wojnie, nie odnalazłam żadnej innej szczegółowej dokumentacji kancelaryjnej Kripo w Złoczowie, która dokładniej przybliżałaby tę sprawę” (t. 1, s. 743). Jedyne, co odnalazłato informacje o aktywności Niemca (!) Otto ZikmundaW takiej sytuacji budzi co najmniej zdziwienie, że autorka, choć nie wymieniła nawet jednego konkretnego przypadku negatywnej postawy funkcjonariuszy Kripo ze Złoczowa innej narodowości niż niemiecka, czuje się upoważniona do jednoznacznych sądów.
W sytuacji braku źródeł bądź ich nieznajomości nie wystarczy jedynie analogia z innymi terenami GG (t. 1, s. 743), by ogłaszać tak jednoznaczne i „precyzyjne” konstatacje na temat „przebadanego” obszaru. Takie metody przy mimo wszystko pobocznej sprawie każą zachować tym większy dystans w przypadku innych „ustaleń badawczych”. (str. 31 recenzji).

Innym ciekawym „zjawiskiem naukowym” jest pomniejszanie udziału Niemców w zbrodniach na Żydach. Nawet, jeśli to związane jest z manipulowaniem przy źródłach.

I tak kolejno:

- dr hab. Jan Grabowski w opisie najścia na gospodarstwo Ratyńskich we wsi Ziomaki w powiecie węgrowskim pisze co następuje: „…23 sierpnia 1943 r. w gospodarstwie Wiktora Ratyńskiego nie pojawili się żandarmi, ani Wehrmacht, lecz komendant posterunku PP w Grębkowie Czesław Kurkowski w towarzystwie jeszcze jednego granatowego policjanta” [podkr. – TD] (t. 1, s. 493). Grabowski dodaje, że policjanci „uzbrojeni” byli w donos…”. Jednakże jak pisze dr Domański :”… ”.

Tymczasem w oryginale tego zeznania Ratyński mówi jednoznacznie o przyjeździe właśnie żandarmów z policją. Ten fragment Grabowski najwyraźniej świadomie pomija. Ratyński zeznał: „Do mego zabudowania we wsi Ziomaki gm. Wyszków przyszło 9 osób narodowości żydowskiej, którzy się przechowywali w moim zabudowaniu. W dniu 23 sierpnia 1943 r. do mego zabudowania przyjechali żandarmi wraz z policją z posterunku Grębków na czele z komendantem Kurkowskim z kartką w ręku napisane mieli ile osób znajduje się i gdzie są przechowywani mnie w tym czasie w domu nie było byłem na polu bo pojechałem moczyć len” [podkr. – TD] (t. 1, s. 493).
Trudno uznać to za rzetelny stosunek do źródła. Nie wiadomo, dlaczego potem Grabowski dodaje informację o późniejszym przyjeździe żandarmów („Wkrótce potem do Ratyńskiego zajechali niemieccy żandarmi. Ani Kurkowski, ani żandarmi nie mieli jednak ochoty wchodzić do obory i tam szukać Żydów” (t. 1, s. 493)….”. ( str. 35 recenzji )

- pani Dagmara Swałtek Niewińska w sprawie okoliczności wysiedleń Żydów z Bochni i Wieliczki i działań granatowego policjanta Bronisława Filipowskiego :”… definitywnie stwierdziła, że Filipowski zastrzelił w Zabierzowie nieznanego z nazwiska żydowskiego mężczyznę oraz zasugerowała, że jego zeznania złożone podczas powojennego procesu, jakoby uczestnicząc w akcjach wysiedleńczych w Bochni i Wieliczce, nie strzelał do Żydów, były „mało wiarygodne”(…) Sąd Okręgowy w Krakowie sprawcą postrzelenia i bezpośrednio zabójstwa uznał żandarma Zeissa – „Niemca, kata/bandytę” (który miał zastrzelić także policjanta Dziubę za niewykonanie rozkazu), nie zaś Filipowskiego . Z tekstu książki nie dowiadujemy się, w oparciu o jakie materiały autorka uznała, że to faktycznie Filipowski zastrzelił Żyda w Zabierzowie. Przywołała tylko omówione wyżej akta procesowe…”.


dr hab. Dariusz Libionka pisze o sytuacji Żydów w Proszowicach powiat miechowski po wejściu Niemców w 1939 r. na podstawie relacji Żyda Meira Goldsteina :’… Nasi ‘kochani Polacy’« – relacjonował po wojnie Meir Goldstein – wskazywali miejsca, gdzie potajemnie modlili się Żydzi, powyciągali Żydów w tałesach na rynek i kazali im zamiatać ulice. Niemcy to filmowali, gdy »nasi goje dokuczali Żydom okropnie«” (t. 2, s. 48)

Tymczasem tekst relacji Meira Goldsteina brzmi:”… Wojna wybuchła przed żydowskim Nowym Rokiem, przed Rosz Haszana. I my nie modliliśmy się więcej w bóźnicy tylko w prywatnych mieszkaniach, położonych w podwórkach. I wtedy przyszli nasi »kochani Polacy«, […] – i pokazywali Niemcom, gdzie się modlimya Niemcy, powynajdywali i powyciągali Żydów w tałesach i powyprowadzali Żydów na Rynek i na Targowisko, tak zwane i tam kazali im zamiatać ulice. I robili zdjęcia i śmiali się – nasi »goje« i dokuczali Żydom okropnie. Chcę powiedzieć, że Polacy pokazywali, że się cieszą z tego, że dokucza się Żydom. Byli wprawdzie też tacy, którzy przynieśli trochę wody i dali się napić ale na ogół drażnili się oni z Żydami”…”. (str 37-39 recenzji ),

- prof. Jean Charles Szurek opisuje wysiedlenie Żydów z Adamowa w październiku 1942 r. na podstawie relacji Rubina Rosenberga z 1945 r. :’ Rubin Rosenberg z Adamowa, mający w 1945 r. 17 lat, opowiada: »Żydów wydawali też Polacy. Pomagali oni w walce z Żydami po lasach. Była to akcja likwidacyjna«” (t. 1, s. 610). (…) „z jednej strony polscy chłopi byli niebezpieczni we wspólnym działaniu przeciwko Żydom, z drugiej zaś stanowili równie duże zagrożenie indywidualnie […]” (t. 1, s. 610) .

Tymczasem relacja Rubina Rosenberga ma treść następującą: „…20 października 1942 r. było wysiedlenie [z Adamowa]. Wszyscy uciekli do lasu by walczyć z Niemcami. Nawet milicja żydowska uciekła. W mieście znaleziono wtedy 30-tu. Pierwszego dnia Ukraińcy i żandarmeria otoczyli miasto. Wypędzili ludzi na rynek. Strzelali za byle co. Judenrat miał wskazywać schrony, ale uciekł do lasu. Dwóch Żydów, którzy nie pracowali w Judenracie dobrowolnie zgłosiło się do wydawania schronów. Tych Ukraińcy potem też zabili. Żydów wydawali też Polacy. Pomagali oni w walce z Żydami po lasach. Była to akcja likwidacyjna. (Pierwsza akcja przed tym, gdy pewna kobieta polska przypadkiem wznieciła pożar, który ogarnął cały Adamów, Polacy mieli podejrzenie na Żydów – partyzantów) [wszystkie podkr. – TD]” ( str. 42-43 recenzji).

Poza pomniejszaniem udziału Niemców w prześladowaniu Żydów autorzy niejednokrotnie dopuszczali się również pomniejszania udziału policji żydowskiej i Judenratów ale za to mogli do sprawców „dopisać Polaka”.

I tak „granatowego „ dopisał” pan dr Libionka w przypadku nękania małżeństwa Kisielów, którzy we wsi Karczowice gmina Kozłów ukrywali Żydów w okresie listopad 1942 –styczeń 1945. Oto jego relacja wg recenzji dr Tomasza Domańskiego :”… Żandarmeria i granatowi dwukrotnie przeprowadzali rewizję, ale niczego nie znaleźli [podkr. – TD]...”.

Tymczasem relacja pana Kisiela jest następująca:”… Najbliższy posterunek policji polskiej i niemieckiej był w Kozłowie. Niemniej były u mnie rewizje. Szukali u mnie dwa razy bardzo dokładnie policjanci niemieccy, ale niczego nie znaleźli [podkr. – TD]…”.(Str. 46 recenzji)

Z kolei pani Dagmara Swałtek Niewińska specyficznie opisuje akcję wykrywania i otwierania bunkrów ukrywających się Żydów w getcie w Bochni we wrześniu 1943 r. twórczo wykorzystując akta sprawy Samuela Fritscha z policji żydowskiej. Jak relacjonowała :”…Grupy poszukujące ukrytych Żydów składały się z kilku osób, zwykle policjanta niemieckiego, kilku policjantów polskich oraz często osoby zatrudnionej do wyważania drzwi. Tę ostatnią funkcję pełnił pod przymusem m.in. rusznikarz Karol Goss w czasie trzeciej akcji likwidacyjnej we wrześniu 1943 r. Swoją najbliższą rodzinę stracił w pierwszej akcji. W trakcie ostatniej akcji otworzył na rozkaz Niemców 30–40 bunkrów” (t. 2, s. 563–564).)

Dr Tomasz Domański zwraca uwagę, że :’… Tymczasem w zeznaniach Goss mówił jedynie: „Otwierałem bunkry, może 30 lub 40”161 i wskazał osoby, które jego zdaniem zdradziły miejsca ukrycia się Żydów. Byli to dwaj odemani: Kalfus i Zucker..” A więc byli to jedynie dwaj policjanci żydowscy.

Jak wynika z akt sprawy Samuela Fritscha, który został w 1947 r. skazany na 7 lat:”… Sąd zwrócił uwagę na pozytywną rolę oskarżonego w wielu sytuacjach, niemniej był bardzo krytyczny przy ocenie konkretnych działań we wrześniu 1943 r. Rozkaz do wykrywania bunkrów wydali oczywiście Niemcy, natomiast bezpośrednio realizacją niemieckich zarządzeń zajmowali się odemani. Oni bowiem byli lepiej zorientowani w sposobach ukrywania się i budowy skrytek. Ich działania np. w przypadku bunkra Schanzerów polegały m.in. na zrywaniu podłóg. Siekierami wyrąbali wejście. Oddali wówczas w ręce niemieckich oprawców pięć osób z rodziny Schanzerów. Z kolei tylko w przypadku bunkra Weinfeldów „żydowscy policjanci” ujawnili około 45 osób. W tych działaniach, jak stwierdzał sąd, „udział brali wyłącznie członkowie żydowskiej policji porządkowej”…”. (str 59 recenzji) .

Pani Dagmara Swałtek Niewińska korzystała z akt, których sygnaturę podała w swoim opracowaniu, ale napisała to, co napisała. Że do getta w Bochni aby otwierać ukryte bunkry żydowskie wchodziła policja granatowa.

W dziele „Dalej jest noc” zasadniczo też, jeśli to było możliwe , unikano dostrzegania udziału Judenratów w eksterminacji Żydów.

I tak np. dr hab. Dariusz Libionka w opisie wysiedlenia Żydów z Wolbromia pisze co następuje: :”…W nocy miasteczko [Wolbrom] zostało otoczone przez cztery oddziału Baudienstu, policję granatową i strażaków. Nikt nie spał »bo już wcześniej mówiono o wysiedleniu i cały tydzień siedziało się na walizkach«” (t. 2, s. 81…”.

A tymczasem relacja Henryka Harsteina, z której twórczo skorzystał dr hab. Libionka zaczyna się od : „…Dnia 5 września nad ranem Judenrat kazał ludziom zebrać się w Rynku. Nikt nie spał poprzedniej nocy, bo już mówiono o wysiedleniu i cały tydzień siedziało się na walizkach…”. (str. 60-61 recenzji).

Podobnie wykasowała udział Judenratu z życia uciekinierki żydowskiej Mari Cukier z getta ze Złoczowa pani Anna Zapalec. Pisze ona co następuje:”… Takim miejscem, gdzie skłaniano się do pomocy na rzecz Żydów, był szpital miejski. Tam właśnie pomoc otrzymała Maria Cukier, mieszkanka Zborowa, która wyskoczyła z wagonu deportacyjnego w pobliżu Złoczowa, a w czasie skoku została postrzelona. Zraniona dotarła do Złoczowa i opatrzono ją dopiero w miejskim szpitalu” (t. 1, s. 741..”
Natomiast pełna relacja ucieczki i szukania schronienia Marii Cukier brzmi następująco: „…Około 10 km za Złoczowem, wyskoczyłam w biegu z pociągu. Niemiec z jednego z następnych wagonów, strzelił do mnie z rewolweru i zranił w prawy bok. Kula utkwiła niezbyt głęboko pod skórą. Doczołgałam się spowrotem do Złoczowa. Tu spotkałam Żydów noszących opaski. Dwaj Żydzi pomogli mi dostać się do Judenratu. Prezes Judenratu odmówił pomocy lekarskiej, gdyż nie miałam pieniędzy (torba z pieniędzmi została w pociągu). Uważał, że mój złoty łańcuszek nie pokryje kosztów zabiegu. Wyszłam rozgoryczona i usiadłam na chodniku. Dwie nieznajome Polki zaniosły mnie do szpitala. W szpitalu przeprowadzono operację – leżałam tam trzy tygodnie [podkr. – TD]…”.

Jak widać, ustalenia dr Tomasza Domańskiego nie dotyczą wyłącznie kwestii metodologicznych jak sprawa „powiatów” i reprezentatywności „próbki badawczej”, o czym pisał we Wstępie czy spraw „kontekstowych” jak zupełny brak Kościoła Katolickiego w udzielaniu pomocy Żydom po likwidacji gett.

Tu chodzi o prostackie i na dużą skalę manipulowanie źródłami i relacjami świadków.
W tej kwestii całkowity hard core odkrył w książce „Dalej jest noc” pan dr Piotr Gontarczyk i opisał to w recenzji w Glaukopisie nr 36 na stronach 313-323. Chodzi o sprawę rolników Stanisława Łopińskiego i Dionizego Ładosza ze wsi Wrotnów niedaleko Treblinki, których dr hab. Jan Grabowski opisuje następująco :”… Dla Żydów uciekających z Treblinki wieś Wrotnów, o której pisałem wcześniej, była miejscem niebezpiecznym. Poza wartami chłopskimi i polską policją na uciekinierów czyhali „woluntariusze” , którzy polowaniem na Żydów zajmowali się prawie zawodowo . Ładosz i Łopiński, obaj gospodarze z Wrotnowa, w 1942 r. zasłużyli się w oczach Niemców mordem dokonanym na zbiegłym jeńcu (lub też, jak wówczas mówiono, „niewolniku”) sowieckim…”. ( str 314-315 Glaukopis).

Podstawą do takich i innych opinii na temat Ładosza i Łopińskiego miały być akta z archiwum dawnego Sądu Wojewódzkiego dla Województwa Warszwskiego sygnatura GK 318/427 [dalej: AIPN GK, 318/427.
Pan dr Piotr Gontarczyk pisze:”… Przede wszystkim jednak trzeba stwierdzić, że wiele szczegółowo opisywanych przez autora elementów sprawy – „polowanie na Żydów”, starosta Gramss wyprawiający Łopińskiego i Ładosza zaopatrzonych w „żelazny list” i karabiny do ochrony wioski „przed bandytami i Żydami”, to, że chodzili oni „za Żydami i Ruskimi”, a przede wszystkim całe to rabowanie, mordowanie i denuncjowanie Żydów „pod wodzą Ładosza i Łopińskiego” – nie znajduje wiarygodnego potwierdzenia w aktach wykorzystanej przez autora sprawy. (…)Przywoła-nie źródła mającego potwierdzać zasadność tych słów wygląda następująco: AIPN GK 318/427, zeznanie Jana Kosowskiego, 9 VI 1950 r., k. 281–28316.

Kłopot polega na tym, że najwcześniejszą datą znajdującą się w tych aktach jest rok 1952 (a nie 1950), sprawa ma tylko 238 kart (nie ma więc kart 281–283), a przede wszystkim żaden Jan Kosowski nie pojawia się w sprawie. Po dłuższych poszukiwaniach udało się ustalić, że taki dokument znajduje się w zupełniej innej sprawie, dotyczącej samoobrony chłopskiej ze wsi Międzyleś. Protokół przesłuchania Jana Kosowskiego z 9 czerwca 1950 r. liczy jedną stronę i nie daje żadnych podstaw do pisania o „wolontariuszach, którzy polo-waniem zajmowali się prawie zawodowo”…”.

Czyli dr hab. Jan Grabowski całą swoją filipikę przeciwko dwóm rolnikom z Wrotnowa jako „wolontariuszom Holocaustu” z bronią daną przez Niemców w garści, żeby „polować na Żydów” – opiera na NIEISTNIEJĄCYCH stronach istniejących akt i na zeznaniu z 1952 r. przyczepionych do akt sprawy z 1950 r.

Wszystkie te historie o wycieraniu gumką z zeznań świadków a to Niemców a to policji żydowskiej czy Judenratów w procesie eksterminacji Żydów a dopisywaniu, jeśli „zabrakło” jako uczestników – polskich granatowych policjantów albo Baudienstu są więcej niż żałosne i zawstydzające każdego człowieka , który liczy na uczciwość w nauce. Natomiast powoływanie się na nieistniejące strony akt sprawy i zeznanie rzekomego świadka z jeszcze innej sprawy i to dwa lata późniejszej to już zupełna katastrofa wymagająca jakichś postępowań dyscyplinarnych i zakończenia kariery naukowej tych ludzi na polskich uczelniach. Co będzie tym łatwiejsze, że panowie Jan Grabowski , Jean Charles Szurek i Tomasz Frydel to naukowcy z jakichś zagranicznych uczelni. Chyba z Ottawy w Kanadzie.
Mając na względzie arogancję a wręcz bezczelność zwłaszcza „przywódcy duchowego” dr hab. Jana Grabowskiego w sprawie postawionych jemu i jego zespołowi zarzutów, wszystkim autorom recenzji należą się szczególne podziękowania za wysiłek włożony w ujawnienie tych „usterek”, za które inni naukowcy skończyliby swoje kariery nagle i w niesławie.

http://www.holocaustresearch.pl/index.php?show=555



pink-panther
7 listopada 2019 19:19
 50      1669     17 zaloguj sie by polubić
komentarze:
porfirogeneta @pink-panther
7 listopada 2019 19:44

Złe języki mówią że Grabowski (którego tata nazywał się Abrachamer) i B. Engelking (swego czasu pani Boniowa) dostali na te "badania" 2 000 000 PLN z polskiego budżetu, a Premier z Tabletu, dorzucił swoje na promocję książki w Paryżu, o proszę tu się poseł Mularczyk (spec od reparacji) oburza https://www.youtube.com/watch?v=ZYZ3AXqvJG0
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @porfirogeneta 7 listopada 2019 19:44
7 listopada 2019 20:03

Tak. Złe języki mówią  o kwotach z szescioma zerami. I jeszcze się odgrażali niektórzy ministrowie , że dadzą "na dalsze badania" jakies  700 tysięcy czy coś koło tego. Mnie zupełnie poraziło to, jak prymitywne są te schematy fałszowania źródeł i  wciskanie "na chama" Polakom zupełnie zmasakrowanych "obróbką" relacji naocznych świadków, akt sądowych etc.  Nawet nie czepiam się już tego, że to jest całkiem niereprezentatywna "próbka" ( połowa "powiatu" krakowskiego" i reszta czyli 5 powiatów wg nieznanego klucza) i że widać, że nie robili badań całościowych tylko się przypięli do sierpniówek a i te są poddawane "kosmetyce":a to się "wycina", a to "dopisuje". Kompletna żenada.  Każdy normalny naukowiec po ujawnieniu , jakie ujawniają dr Gontarczyk z dr Domańsskim w łeb by sobie strzelił. A ten idzie w zaparte i dopisuje dr Domańkiemu jakieś dodatkowe "antysemickie" źródła wiedzy.
Ale coś jest na rzeczy z tym "sponsoringiem rządowym" , skoro  po małej burzy (Nasz Dziennik, Tysol, wpolityce.pl. PCh24) nastała cisza jak w kosciele   po śmierci organisty.  W Paryżu było łatwiej, bo to miało znaczyć, że niby oni tacy światowej słąwy eksperci. A tutaj mamy 3 "ekspertow z Ottawy" czy innej zagranicy, jedną psycholożkę i jakieś aspirujące doktorantki.
Dzięki za linka.
zaloguj się by móc komentować




zw @pink-panther
7 listopada 2019 20:10

Recenzja dr. Domańskiego ma jednak pewną wartość – gdy już na porządku dziennym stanie sprawa przyszłości IPN, tekst ten powinien się znaleźć wśród materiałów dowodowych przemawiających za likwidacją tej instytucji….”.
"Naukowcy z Kanady" tęsknią za latami 90-tymi, kiedy to "Gazeta Wyborcza" z zaprzyjaźnionymi historykami ustalała narrację, a głosy sprzeciwu pojawiały się tylko w niszowych gazetkach. Trudno od "naukowców" oczekiwać jakiejkolwiek skruchy z tytułu poprawiania źródeł, to taka metoda działania i oni jej nie zmienią. 
zaloguj się by móc komentować




sigma1830 @pink-panther
7 listopada 2019 20:24


"Do Sądu Okręgowego w Warszawie trafia właśnie pozew przeciwko prof. Barbarze Engelking i prof. Janowi Grabowskiemu, współautorce i redaktorowi naukowemu znanego opracowania „Dalej jest noc”. Bratanica sołtysa, opisanego w tej książce, oskarżyła ich o zmyślanie i rozpowszechnianie fałszywych informacji o jej stryju. Z opisów Barbary Engelking wynika, że był to zdrajca i złodziej odpowiedzialny za śmierć kilkunastu Żydów. Jednak według relacji świadków, w tym właśnie Żydów, był bohaterem ratującym ludzi przed Niemcami. Tego chce dowieść również Reduta Dobrego Imienia, wspierająca kobietę wytaczającą proces.
Barbara Engelking miała ostatnio swoje pięć minut. Jej pomyłka podczas wręczania nagrody „Człowiek Roku” na gali „Gazety Wyborczej” obiegła internet, wzbudzając mieszane uczucia. Socjolog, odbierając nagrodę specjalną w kategorii „O pamięć naszą i waszą”, podziękowała za wyróżnienie... „Gazecie Żydowskiej”. Zgromadzeni na gali zareagowali entuzjazmem, internet śmiechem.
Badaczka zdobyła uznanie „GW” m.in. książką „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”. Ponad 1600-stronicowe opracowanie było finansowane m.in. z grantu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ukazało się w kwietniu ubiegłego roku.
Wśród opisanych postaci jest m.in. Edward Malinowski, sołtys wsi Malinowo na Podlasiu, któremu Barbara Engelking przypisuje grabież i wydanie na śmierć kilkudziesięciu Żydów. Bratanica dawnego sołtysa, 94-letnia Filomena Leszczyńska, postanowiła walczyć o dobre imię swojej rodziny. Tym razem nie ma mowy o mniej lub bardziej niefortunnym przejęzyczeniu socjolożki i na śmiechu się nie skończy, bo zarzuty dotyczą kłamstwa i manipulacji w redagowanej m.in. przez nią pracy historycznej.

Uratował Żydów, Polaków i... rosyjskiego oficera
Edward Malinowski został powołany na sołtysa wsi Malinowo w 1943 r. Jak sam przyznawał, wcale nie palił się do tej roli.
Po wojnie kilku mieszkańców wsi, z którymi Malinowski pozostawał w konflikcie, złożyło na niego donos do UB. Były sołtys został aresztowany i oskarżony o współpracę z Niemcami. Do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego trafiały jednak zeznania, z których jasno wynikało, że sołtys Malinowski rzeczywiście kontaktował się z okupantem, ale po to, by uchronić mieszkańców wsi przed wysłaniem na przymusowe roboty w Rzeszy. Ratował przy tym Żydów kryjących się przed hitlerowcami w lasach. Uratował również rosyjskiego lejtnanta, który uciekł z transportu...
W rozdziale „Strategia przetrwania” Barbara Engelking opisała losy Estery Drogickiej, Żydówki która po stracie rodziny poprosiła o pomoc sołtysa Malinowskiego. Autorka opracowania przedstawiła tę historię w następujący sposób: „(...) Estera Drogicka (z domu Siemiatycka) po stracie rodziny, zaopatrzona w dokumenty zakupione od rodziny, postanowiła wyjechać do Prus na roboty, w czym pomógł jej sołtys Malinowa Edward Malinowski (przy okazji ją ograbił). (...) Nie tylko poznała tam swojego drugiego męża (Polaka, który także był na robotach), lecz rozwinęła działalność handlową, przesyłając Malinowskiemu paczki na sprzedaż.”
Zgodnie z pozwem informacja o grabieży i późniejszym handlowaniu z Esterą Drogicką nie ma żadnego pokrycia w dokumentacji akt IPN. W późniejszych zeznaniach podczas procesu sołtysa Drogicka nie wspomina o jakiejkolwiek grabieży. Przeciwnie, ukrywana Żydówka mówi wprost, że Malinowski uratował jej życie.
Engelking powołuje się również na jej zeznania, umieszczając je w przypisie. Oto fragment zeznań uratowanej Żydówki: „W czasie okupacji niemieckiej ukrywałam się jako Żydówka w lesie koło Malinowa. Nikt mnie nie chciał przyjąć do domu. Weszłam więc do sołtysa Malinowskiego i ten mnie przyjął. Parę dobrych tygodni ukrywałam się w stodole u Malinowskiego, a on mnie karmił (...)”.
W tym momencie widać jednak wyrwę w tekście. Gdy porównamy go z oryginalnym protokołem, widać, że pełna wersja brzmi: „(...) a on mnie karmił, mimo, że byłam bez grosza”. W złożonym pozwie usunięcie tych pięciu słów ma szczególne znaczenie. Jak zaznacza powódka, pozostaje to w sprzeczności z informacją o grabieży, umieszczoną przez Engelking. Jak zaznacza Filomena Leszczyńska, wycięte słowa wskazują wręcz na bohaterstwo sołtysa Malinowa, który pomagał innym, w tym Żydom, ryzykując życie swoje i swojej rodziny, a nadto robił to bezinteresownie.
W dalszych zeznaniach Estery Drogickiej (podczas zeznań występującej już pod innym nazwiskiem) czytamy o informacji, kto naprawdę wydał Niemcom Żydów ukrywających się w lesie. Zeznania wskazują na gajowego z pobliskiej wsi.
Mimo to autorka tego rozdziału opracowania nie ma wątpliwości, kto był winien i omawia relację uratowanej Żydówki w zaskakujący sposób: „Odwiedziła go, gdy jechała na urlop »do domu«. Zdawała sobie sprawę, że jest on współwinny śmierci kilkudziesięciu Żydów, którzy ukrywali się w lesie i zostali wydani Niemcom, mimo to po wojnie na jego procesie złożyła fałszywe zeznania w jego obronie”.
Według pozywającej rodziny sołtysa to kolejne fałszowanie tego, co się wydarzyło przed laty. Zeznania świadków, w tym Estery Drogickiej, a także innych uratowanych Żydów, doprowadziły do uniewinnienia Edwarda Malinowskiego. Jeden z nich, Chana Rapłan zeznawał wówczas: „Kiedy ukrywałem się w okolicach Malinowa, Malinowski przechowywał mnie, dawał mi chleb i słoninę, za co nic nie płaciłem oraz ostrzegał też Żydów, byśmy się nie kręcili zanadto. Żydów zabitych w lesie wydali gajowi z Czarnej i Malinowa. Partyzantka zlikwidowała gajowego z Czarnej”.
Inny ocalony skrywający się w lasach, Lejba Prybut, tak zeznawał przed sądem ws. sołtysa Malinowa: „Jako Żyd ukrywałem się w czasie okupacji w okolicach Malinowa. Zachodziliśmy dwa razy do oskarżonego (...) Za każdym razem Malinowski dał mi chleba i słoniny.(...) Żydzi dobrze mówili o Malinowskim”.
I w końcu jeden z zeznających w sprawie zdrady ukrywających się Żydów: „Żydów wydał Niemcom gajowy. Żandarmi siedzieli u sołtysa i inaczej nie wyszli, aż gajowy z Czarnej przyjechał i poprowadził ich. Sołtys Malinowa był dobry. Na 50 rodzin tylko jeden pojechał do Prus (na roboty – przyp. red.) i to prawie ochotniczo (...)”.

Żydowski Wojtek i komunista
Zarówno sam oskarżony, jak i świadkowie przyznawali, że Malinowski miał zatarg z oskarżającymi go kilkoma mieszkańcami wsi. Według zeznań z racji wiadomej pomocy Żydom nazywali go nawet „żydowskim Wojtkiem” oraz „komunistą”, bo u Kowalskiego ukrywał się także wspomniany wcześniej rosyjski oficer.
Z wielu podobnych zeznań wynika więc, że Edward Malinowski był przeważnie lubiany we wsi, a wieść o jego postawie zachęcała Żydów, by zgłaszali się do niego po pomoc, mimo, że sprawował on urząd w pełni kontrolowany przez Niemców.
Inspiracja dla ZDF

Prace naukowe prof. Barbary Engelking i prof. Jana Grabowskiego budzą skrajne emocje. Wielu historyków i publicystów wytyka im poważne błędy warsztatowe i oskarża o pisanie książek, mających status prac naukowych, pod wcześniej przyjętą tezę.

Z drugiej strony na pracę tych naukowców chętnie powołują się niektórzy historycy zagraniczni, prezentujący podobne poglądy, a także twórcy filmowi.
Ostatnio głośno było o sprawie kpt. Zbigniewa Radłowskiego, który wytoczył proces niemieckiej telewizji ZDF i producentowi UFA Fiction za rozpowszechnianie mini-serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. W filmie ukazano żołnierzy AK jako bandę rzezimieszków, bez litości wydających transport Żydów na śmierć. Jeden z producentów tego filmu, Benjamin Benedict, stwierdził przed sądem w Krakowie, że nic nie zmieniłby w tym obrazie, a swego rodzaju inspiracją jego dzieła były właśnie opracowania m.in. prof. Engelking i dr. Grabowskiego.
IPN krytykuje – zlikwidować IPN
Niewątpliwie do historyków, którzy krytycznie podeszli do książki „Dalej jest noc” należy dr Tomasz Domański z kieleckiego oddziału IPN. W rozbudowanej recenzji pt. „Korekta obrazu? Refleksje źródłoznawcze wokół książki »Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski«” punktuje wszystkie, jego zadaniem, niedociągnięcia, braki warsztatowe i swobodną interpretację rzeczywistych wydarzeń.
We wnioskach jego pracy czytamy m.in.: „Uchybienia i manipulacje źródłami nie wystawiają „Dalej jest noc”, przedstawianemu jako opracowanie naukowe, dobrego świadectwa. Wiele z wymienianych zjawisk i zdarzeń powinno zostać opisanych od nowa z uwzględnieniem realiów okupacyjnych i rzetelnej analizy źródeł”.

Recenzja dr. Domańskiego, jak należało się spodziewać, nie wzbudziła zachwytu prof. Engelking i prof. Grabowskiego. Ten drugi zakończył polemikę z krytyką historyka Instytutu Pamięci Narodowej, snując chyba najlepszą dla siebie wizję: „Recenzja dr. Domańskiego ma jednak pewną wartość – gdy już na porządku dziennym stanie sprawa przyszłości IPN, tekst ten powinien się znaleźć wśród materiałów dowodowych przemawiających za likwidacją tej instytucji”.
Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia, nie ma wątpliwości i nazywa skandalicznym sposób, w jaki został opisany dawny sołtys wsi Malinowo. Dodaje, że ta publikacja ma na celu potwierdzenie tez o zabijaniu Żydów przez Polaków. – Nazwisko Edwarda Malinowskiego w publikacji Grabowskiego i Engelking poprzez nazwanie go de facto mordercą i złodziejem zostało zbrukane. Malinowski był niewątpliwie bohaterem i udowodnimy to w sądzie – stwierdził prezes RDI. "
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @zw 7 listopada 2019 20:10
7 listopada 2019 20:25

Ja rozumiem "tęsknotę" każdego z tych gostków za dotacjami z sześcioma zerami ale zastanawiam się, jaki jest  interes Ojczyzny naszej kochanej w tym, aby rząd wydawał na takie badziewia antypolskie, powtarzam antypolskie, w dodatku szyte grubym szpagatem. To jest obciach takie prymitywne kłamstwa (nie bójmy się tego słowa) i obraza dla wielu innych uczciwych historyków. Bo to obniża prestiż  nauk humanistycznych, skoro do opinii środowiska i do opinii publicznej docierają wiarygodne i udokumentowane dowody ( a takimi są recenzje dr Gontarczyka i dr Domańskiego), że ta gromadka zajmuje się pod płaszczykiem "badań nad Holocausten" preparowaniem kłamstw antypolskich w stylu, jaki obowiązywał w sowieckiej strefie okupacyjnej  w 1939 r.
Co do pana Abrahamera starszego, to on został okrutnie i publicznie podsumowany za swoje kłamstwa o Powstaniu Warszawskim  a właściwie o powstańcach warszawskich przez pana Leszka Żebrowskiego. Tamten konfabulował, że go straszył w czasie Powstania osobnik z opaską "AK" w dodatku pijany jakimś "liwolwerem" za to, że jest Żydem.  No a tymczasem Powstańcy nosili opaski z napisem "WP" (Wojsko Polskie" a alkohol był ściśle refglamentowany a konsumpcja zakazana bo a) ranni i szpitale, b) dyscyplina wojskowa.  Ach, ten wieczny rozziew w stanie świadomości. 
zaloguj się by móc komentować




BTWSelena @pink-panther
7 listopada 2019 20:34

Pani Panthero ! Brawo,brawo jeszcze raz brawo! Jak taka notka była potrzebna to nie zdaje sobie pani chyba sprawy...Mam nadzieję,że nikt nie waży się ,przykleić pani łatki antysemityzmu.....To są ludzie ,którzy nieustannie piszą historie na nowo.A zwłaszcza dotyczącą holokaustu.Jak można z takimi tyłułami naukowymi  popełnić taką niegodziwość.Ale do sądu W-wie trafiają pozwy np Bratanica sołtysa, opisanego w tej książce, oskarżyła ich o zmyślanie i rozpowszechnianie fałszywych informacji o jej stryju. Z opisów Barbary Engelking wynika, że był to zdrajca i złodziej odpowiedzialny za śmierć kilkunastu Żydów.Myślę,że są świadkowie dalsi i wszystkie "wymazane,czy zmyślone bzdety powinny trafić do sądu.Mało z tym ;nagłaśniać na cały świat....A pani  Barbara Engelking w wystapieniu GW wyraźnie dała upust swoim tokiem rozumowania, odbierając nagrodę specjalną w kategorii „O pamięć naszą i waszą”, podziękowała za wyróżnienie... „Gazecie Żydowskiej”.

zaloguj się by móc komentować




porfirogeneta @pink-panther 7 listopada 2019 20:03
7 listopada 2019 20:35

Tu ma pani profesora Leociaka na tej konferencji https://www.youtube.com/watch?v=DWcFt43LRF4, wszystko za nasze pieniądze.
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @sigma1830 7 listopada 2019 20:24
7 listopada 2019 20:55

Dzięki za linka. Z tą sprawą to jest lepsza afera. Podobno pani sędzia Ewa Jończyk  odroczyła rozprawę bez terminu a na rozprawie oczywiście Grabowski się nie pojawił.  Nie wiem, dlaczego  Reduta Dobrego Imienia kazała Staruszce lat 94 skarżyć tych dwoje cwaniaków, sorry, wybitnych naukowców a nie np. Polską Akademię Nauk, która firmuje podobne kłamstwa i to skarżyć o odszkodowanie rzędu 500 tysięcy a najlepiej  o 1 mln złotych,zeby PAN nie miał korzyści z kłamstwa.
Co do źródła sprawy to tam jest zamieszana niejaka Estera Drogicka ( pod takim nazwiskiem zeznawała w roku 1950) , która  31 lipca 1996 r. złożyła "testimony" do USC Shoah Foundation Intitute jako Maria Wiltgren. Jako taka urodziła się w 1917 r.w  Rosji i  przyjechała do Polski  (brak daty kiedy) aby po wojnie pod nazwiskiem Maria Wiltgren starać się o pracę w UB .  Ta pani nosiła jako panieńskie nazwisko ( z nieznanych powodów) jako  - Siemiatycka.  Czyli 3 nazwiska jak na jedną panią i to bez informacji o zamążpójściach.
Ten proces winien być począkiem rozwiązania tego całego fejku pod nazwą "Centrum Badań nad Zagładą Żydów PAN" a nawet całego PAN bo to jest nieporozumienie towarzyskie.  I będzie to bardziej bolesne niż pozew pani Filomeny Leszxzyńskiej, która ma lat 94 i widać po zachowaniach "wysokiego sądu" że będzie "szedł przeczekanie". Ja bym na miejscu pani Filomeny żyła złośliwie jeszcze co najmniej 10 lat i doczekała rozwiązania Centrum Badań nad Zagładą Żydów oraz miliona odszkodowania plus odsetki za zwłokę.   
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @BTWSelena 7 listopada 2019 20:34
7 listopada 2019 21:01

Nie ma za co. Cała przyjemność po mojej stronie:))) Jaki tam "antysemityzm", ja tylko przepisałam spore fragmenty  recenzji dr Tomasza Domańskiego z IPN Kielce i kawałeczek z Glaukopisa od dr Piotra Gontarczyka. A to tylko czubek góry lodowej co przepisałam. Bo to trzeba w całości przeczytać, żeby widzieć, jakie to nieloty są. Kłamać też trzeba umieć a im nawet to nie wychodzi:)))) Jeśli się pobożny minister Gowin chciał podlizać "przedsiębiorstwu Holocaust" to wyszło  śmiesznie i strasznie. Strasznie, bo takich grubych manipulacji  to można było chyba jednak unikać. 
Pani Engelking ma zapewne bardzo sentymentalno romantyczne wierzenia na temat cech i misji swojego, że się tak wyrażę, co jest generalnie dziwne, bo to wszystko stalinięta są ,  a ich ojczyzną jest Związek Sowiecki.
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @porfirogeneta 7 listopada 2019 20:35
7 listopada 2019 21:08

Pan Leociak powinien się zatrudnić w teatrze lub w kabarecie, bo ma wielki niewykorzystany talent dramatyczny:)))  Rozumiem, że on to wszystko wygadywał w Pariże o rządzie, który go utrzymuje a jego koleżkom wypłacił ciepłą rączką milion czy dwa na te wypociny. Może tak się zdenerwował, jak się dowiedział, jaką sumą został posmarowany Grabowski z Szurkiem, nie mówiąc o Engelking a jego ominęło. Może liczy na osobną "transzę na dalsze badania nad Zagładą Żydów". Gdyby to nie było tragiczne i odrażające, byłoby śmieszne.
zaloguj się by móc komentować




porfirogeneta @pink-panther 7 listopada 2019 21:08
7 listopada 2019 21:20

Wyrzekałem tu onegdaj na Glińskiego że na żydowski cmętarz dał 100 000 000 pln (sto milionów) a na nasz zabytkowy drewniany kościół skąpi; otóż po wielu pismach wysupłał 100 000pln (sto tysięcy). Nie mogę tego zrozumieć w jakim celu polski rząd finansuje antypolskie narracje historyczne. Czy jakiś inny rząd na świecie tak robi? 
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @porfirogeneta 7 listopada 2019 21:20
7 listopada 2019 21:26

Nie przypominam sobie, aby jakikolwiek inny rząd na swiecie miał podobne praktyki w tworzeniu historii i wizerunku swojego państwa.  Coś musi być na rzeczy ale nie próbuję tego zrozumieć,żeby nie popsuć sobie humoru:))) PS. To jednak wysupłali 100 tysięcy zł? Dobrzy jaśniepanowie:)))
zaloguj się by móc komentować




ewa-rembikowska @pink-panther 7 listopada 2019 20:55
7 listopada 2019 21:51

Jeśli trafiło to do pani sędzi Ewa Jończyk to miałam z nią nieprzyjemność i nie wróżę niczego pozytywnego 94 letniej staruszce.
zaloguj się by móc komentować




porfirogeneta @pink-panther 7 listopada 2019 21:26
7 listopada 2019 21:59

Proboszcza mamy energicznego, że pozazdrościć; w zeszłą niedzielę ogłosił że jednak się udało, chyba z pół roku dębił i wydębił.
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @ewa-rembikowska 7 listopada 2019 21:51
7 listopada 2019 22:12

To odroczenie bezterminowe to jest wyraźny sygnał, że nie ma co liczyć na sprawiedliwość w sądzie dla ofiar pomówienia  ze strony tych "poszukiwaczy prawdy, piękna i dobra".  Poza tym uważam, że zaskarżona winna być instytucja a nie osoby prywatne. W końcu oboje : Grabowski i Engelking nie prowadzą prywatnych badań za własne pieniądze a książki też nie wydali za własne pieniądze. Widać, że kłamstwo nadal będzie miało protekcję instytucjonalną w tym państwie.
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @porfirogeneta 7 listopada 2019 21:59
7 listopada 2019 22:13

Były wybory i były te nieprzyjemne pogłoski o kwoty wydawane z kieszeni podatnika na inne wyznania. Cieszyć się trzeba, że się udało:)))
zaloguj się by móc komentować




ewa-rembikowska @pink-panther 7 listopada 2019 22:12
7 listopada 2019 22:17

W sumie to i Gowina jako Ministra należałoby też pozwać a jeśli nie to poprosić posłów Konfederacji o interpelację  poselską z sprawie finansowania kłamliwych i szkodliwych dla wizerunku Polski na świecie prac naukowych.
zaloguj się by móc komentować




klon @porfirogeneta 7 listopada 2019 21:20
7 listopada 2019 22:24

Małe sprostowanie.
100 000 000 złotych "dał" Sejm RP, nie min.Gliński / rząd/. Niemal wszyscy posłowie byli ZA - i PiS i PO i .Nowoczesna i PSL. Pełna zgoda ponad podziałami:-) Nie pamiętam jak głosował Paweł K.
zaloguj się by móc komentować




BTWSelena @ewa-rembikowska 7 listopada 2019 21:51
7 listopada 2019 22:37

Pani sędzia Jończyk ma "szczęśliwą" rękę do orzeczeń. 2018 roku zapadł wyrok w sprawie raportu stowarzyszenia Kwiryty. Sędzia Ewa Jończyk nakazała stowarzyszeniu opublikowanie na stronie internetowej przeprosin za naruszenie dóbr osobistych gminy. Ponadto zasądziła od pozwanego stowarzyszenia kwotę 10 tys. zł na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża oraz dodatkowo 3637 zł tytułem zwrotu kosztów procesu. – "Zarzucenie gminie, że prowadzi działalność sprzeczną z zasadami i powierzonymi jej zadaniami, narusza jej dobra osobiste" – oceniła w uzasadnieniu sędzia. Twórcy raportu dowodzili m.in., że w 2012 roku gmina stanęła na skraju bankructwa, a jej zadłużenie pod koniec 2015 roku wyniosło aż 195 mln zł! Gmina uznała publikację za niezgodną z prawdą i skierowała sprawę do sądu.Sędzia nawet nie powołała biegłych ... /a dług chyba zrobił św.Mikołaj..?/
zaloguj się by móc komentować












klon @porfirogeneta 7 listopada 2019 22:44
7 listopada 2019 22:47

Można znaleźć płaszczyznę " porozumienia" ? :D
zaloguj się by móc komentować




porfirogeneta @pink-panther 7 listopada 2019 22:13
7 listopada 2019 22:49

Chwała naszemu proboszczowi i Radzie Parafialnej; co do tych 100 000 000; to nie były pogłoski; https://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&NrKadencji=8&NrPosiedzenia=53&NrGlosowania=59 i do wyborów było daleeeko. 
zaloguj się by móc komentować




porfirogeneta @klon 7 listopada 2019 22:47
7 listopada 2019 22:50

"Kto bardziej kocha mniejszości, albo UE", morzna.
zaloguj się by móc komentować




ewa-rembikowska @BTWSelena 7 listopada 2019 22:37
7 listopada 2019 22:51

Jak widzę jej nazwisko, to zaczyna mną trzepać. Ona uosabia całą nędzę tego wymiaru (nie)sprawiedliwości, na ktorym zbudowana została III RP, gdzie prawo stało się kpiną wymierzoną w nieswoich.
zaloguj się by móc komentować








Nieobyty @pink-panther
7 listopada 2019 22:52

Może jakość komentarz powiąże się z tematem notki.
Radosław Pyffel  udzieli wywiadu w Radiu Wnet - i najciekawsze jesto od 11 minuty.
Na pasku chińskiej TV podają  że Polsce jest zagrożona praworządność - i za chwilę obok Tmiermannsa będą  nas o zasadach prawdorządności pouczać  komunistycznie chińscy bonzowie.
Kto wrogom do ręki wcisnął tą  pałkę zagrożenia praworzadności która nas już wszycy bezkarnie okładają  - i dlaczego tylko nieliczni wiedzą co znaczy godność. 
Tu jednak chylę czoło przed prof. Pawłowicz - na radzie KRS zwraca uwagę że nie uchodzi by szef rady KRS udawał się na kolacje do ambaady holenderskiej by spotkać się z holenderskim przewodniczącym europejskiej  organizacji rad sądowniczych z której nas zawieśli w członkowstwie bo występuje zagrożenia praworządności w Polsce.
Co jest nie tak z tym obozem władzy - jaki mają kompleks niższości że go tak drogo probują maskować.
To wygląd tak jakby burmiszt miasta i jego urżednicy dotowali  klub towarzyski do którego nie mają wstępu bo odijają  się na selekcji od bramkarzy a reszta członków szydzi z nich u drzwi wejściowych i na drugi dzień znowu burmisztrz puszcz zlecenia na dotację dla klubu.
Identycznie zachodzi zjawisko z przypadku   utrzymywania  - Centrum Badań nad Zagładą Żydów z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, Muzemu Polin, Muzeum w Oświecimu - obcięcie dotacji  to pierwszy element do negocjaci i rozmów.
Chodź w przypadku Polin dyr. Stola  nie miał wyczucią jako harcownik za bardzo się w wypadzie zapamiętał i dostał kopa w zad a ci niby jego opiekunowi też za pógłupka nie zamierzają kruszyć  kopi  [nie warta skórka wyprawki].
Kolejny problem - to kwestia to jakość fałszerstwa w narracji historycznej to wymaga pewnego kunsztu można  probować to betonować i stąd próba nowej ustawy w kongresie HR 943. 
Ale te próby manipulacji narracją potrzebują heroldów którzy ją pociągną. Dlatego padła legenda Grossa bo to był i jest  partacz a nie majster pierwszej klasy. 
Jak nowych heroldów wybrano ex żonę Boniego i Grabowskiego - i to są dobrzy czeladnicy, po tu przycieli a tu doszyli i powstała na pierwszy rzut oka dobra cegła do okładania nią niepokornych. 
To co z mozołem dr Gontarczyk i dr Domański zrobili to precyzyjne wskazywania błędów szycia fałszywej narracji.  Ich pracę probuje  się przemilczeć lub zdezawuować [np. ataki ad personam lub argument ad Hilrelum czyli jakimś antysemickim zródle].  Gospodyni w notce tylko podstawia nam  te fałszywe ściegi pod sam nos.
Dr. Kurek stale powtrza - to Żydzi sami nas obronią tłumaczmy i publikujmy ich ksiażki które opisuja prawdę.  Tylk że na Tokarczuk jest 700 tys. a na  zestawa publikacji żydowskich autorów w każdej ambasadzie w języku angielskim o roli Polaków w pomocy Żydom nie ma  grosza.
Gdzie jest jednak  światełko w tunelu a ono jest.
Pierwsza promyk to fakt że jak mawia młodzież- żarło, żarł i żreć przestało, te kubły pomyj w końcu dadzą odwrotny skutek  bo ktoś  pierwszy się zapyta czy nie była odwrotnie bo ci wstrętni Polacy mowią że było. 
Drugi promyk to bezkarność i lenistwo atakujących -  stal hartuje się w ogniu a brak oporu demobilizuje i rolzeniwia umsyłowo. 
Trzeci promyk - to czynnik czasu - faktem jest że jak odchodzą świadkowie histori można już jej opis zmieniać  [przypadek Zychowicz i jego paczłorków] ale starzeją się też ci co narację fałszują a nowe pokolenia fałszerzy chowu wsobnego  to co raz gorszy materiał [bez zapału i gorliwości, niedouczony i gorszej kondycji intelektualnej].
Czwarty promyk - to casus kolektora Czajak - coś źle zaprojektowane [ bez uzględnienia prawideł mechaniki] w końcu się zapcha i będzie awaria.  [ Może i my będziemy tymi którzy tym ściekiem  będziemy przykryci   ale ktoś to sobie odbije i wykorzysta naszą katastrofę  a truciciel zapłaci mu karę].
zaloguj się by móc komentować




Paris @pink-panther 7 listopada 2019 22:12
7 listopada 2019 22:54

Dokladnie tak...
... sprawa baaardzo "rozwojowa"... wiedzial ten cwany szczur biurowy co robi,  bedzie miala czym sie lansowac ta cala deta  RDI  !!!   Moze nawet jakiejs zachodniej, przechodzonej aktorzynie dadzo zarobic i bedo "promowac" te sprawe... i sze kreci.
A wpis doskonaly...  wielkie dzieki, Pani Panther'o,
zaloguj się by móc komentować




porfirogeneta @Paris 7 listopada 2019 22:54
7 listopada 2019 22:56

Świrski? ten jest dobry....
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @Anto 7 listopada 2019 22:37
7 listopada 2019 22:57

Wielkie dzięki. Bezcenne. Czyli pan Marek Chodakiewicz "wszystko wyjaśnił".  Pozwolę sobie zacytować kawałek odnoszący się do  dr. hab. Jana Grabowskiego:"...Na przykład, Jan Grabowski się wścieka tak naprawdę nie z powodu rzekomego antysemityzmu opracowań Marka Paula, lecz dlatego, że ten badacz kanadyjski go skompromitował doszczętnie w opracowaniu pt. „Polish-Jewish Relations in Dąbrowa Tarnowska County: A Much Needed Corrective to Jan Grabowski’s Hunt for the Jews” (zob. http://www.kpk-toronto.org/obrona-dobrego-imienia/). Wśród całego mnóstwa fałszów, przekłamań, felerów czy pomyłek skupmy się na jednej manipulacji Grabowskiego. Według tego wiodącego epigona szkoły neostalinowskiej: „Polscy policjanci nie tylko brali udział w głodzeniu gett, w rabowaniu Żydów, lecz także uczestniczyli w praktycznie wszystkich akcjach likwidacyjnych na terenie GG, a po ich zakończeniu byli jednymi z najbardziej «wydajnych» morderców tropiących Żydów ukrywających się po aryjskiej stronie. Ludzie ci mieli na sumieniu – jak pisał Emanuel Ringelblum – «śmierć setek tysięcy polskich Żydów»” (http://www.holocaustresearch.pl/index.php?show=555&strona=556). Szkopuł w tym, że pisząc o „the uniformed police” (policja mundurowa), Ringelblum miał na myśli przede wszystkim żydowską policję gettową (OD), a nie jedynie polską. Zob. Emanuel Ringelblum, „Polish-Jewish Relations During the Second World War” (Evanston, Illinois: Northwestern University Press, 1992), s. 135. A dlaczego Grabowski nie zauważył, że twórca studiów nad Holocaustem Raul Hilberg zaprzeczył, że policja grantowa brała w tej rzezi udział instytucjonalny? Mark Paul szybko mu to wytknął. ...".
No po prostu pyszne.
I jeszcze jeden kawałek:"...A teraz nadwiślańscy akolici szkoły neostalinowskiej – którym tacy jak Tomasz Domański czy Piotr Gontarczyk wytknęli niesolidność, dezinformacje, fałszerstwa – starają się odwrócić uwagę od win własnych i dezawuują Marka Paula, bowiem badacz ten woli pozostać anonimowy. Miejmy nadzieję, że Instytut Pamięci Narodowej oraz inne instytucje nie poddadzą się szantażowi. Niech neostaliniści odpowiedzą na zarzuty fałszowania, a nie wrzeszczą stale o nieistniejącym antysemityzmie jako alibi do produkcji chłamu pseudonaukowego....".
Ciekawa sprawa z tą anonimowością   ale ja go rozumiem. 
Jeszcze raz wielkie dzięki za linka.
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @Paris 7 listopada 2019 22:54
7 listopada 2019 23:03

Też dzięki wielkie za wsparcie duchowe.  Inwentaryzacja  "usterek" zespołu pod kierunkiem Grabowskiego i Engelking musiała być zrobiona, bo za każdą z nich stoi krzywda jakiegoś Polaka, którego imię zostało oplute a rodzina żyje do dzisiaj. To jest absolutny skandal. I państwo polskie zamiast bronić dobrego imienia obywateli, jeszcze płaci i trzyma na etatach cwaniaczków, którzy pozują na naukowców a zajmują się  oczernianiem pamięci Polaków i robieniem z nas wszystkich potomków zbrodniarzy. 
PS. Niestety, z bólem muszę potwierdzić,że  RDI się po prostu promuje  , wodząc Panią Leszczyńską po manowcach. Skarżona winna być Polska Akademia Nauk.
zaloguj się by móc komentować








pink-panther @Nieobyty 7 listopada 2019 22:52
7 listopada 2019 23:30

Dzięki za linka.  Bardzo to ciekawe z tym nowym etapem konfrontacji technologicznej Wchodu i Zachodu.
Co do Chińczyków i praworządności to chyba został złapany kolejny "chiński szpieg", więc takie mogą być skutki. A  generalnie na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą.
To, że po tych wszystkich "konferencjach o mowie nienawiści"  ( na jednej zaatakowali w Muzeum Polin p. Krystynę Pawłowicz), po kolejnych książkach Engelking i innych "naukowców robiących w Holocauście"  aż dziw bierze, że juz dawno nie obcięli dotacji do Polin a Centrum nie zostało zamknięte. To każe pytać o cele strategiczne elit rządzacych III RP "jako takich". Ale daruję sobie. Bowiem też uważam, że jednak te różne "swiatełka w tunelu" i "promyki" jednak się zaczynają pojawiać.  Że te treści to kłamstwa tak nieprawdopodobne i wyolbrzymione, że niewiarygodne nawet dla dość naiwnych ludzi  z Zachodu. No i pokazały się te bezcenne recenzje z IPN i widać, że to jest wszystko  krojone na rympał. Może im się spieszy, jakieś terminy graniczne są, po których upłynięciu coś tam nie wypali, jakieś zaplanowane cele nie zostaną zrealizowane. 
Nie wiem naprawdę czemu miało służyć 700 tys. na tłumaczenie Tokarczuk. Co to miało być. Literatka z niej łagodnie mówiąc mało lotna a jeszcze te wstawki z "polską kolonizacją" i "trzymaniem niewolników" to jakaś politgramota żywcem z 1939 r. wzięta z Czerwonego Sztandaru. Zapchają tym towarem wszystkie biblioteki publiczne i wstawią do lektur obowiązkowych. Ale młodzież teraz na szczęcie nie czyta  tego chłamu.  Tak więc rzeczywiście mają problem.:)))
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @ikony58 7 listopada 2019 23:16
7 listopada 2019 23:36

Ojej, dzięki wielkie. Nie wiedziałam (bo ja tam nie zaglądam i nie mam konta), że na Twitterze jest już nawet konto dla Dalej Jest Noc. No to super.  Teraz tam się przenosi obieg informacji , więc  to jesst znakomita odtrutka: prawda o takich kwiatkach jak zamiana policjantów żydowskich na polskich podana w formie hasłowej to jet to. No i Jan Peczkis, który jest objęty cenzurą m.in na amazon.com, bo za bardzo prostował "wynalazki Jana Tomasza Grossa und Kameraden".Super.
zaloguj się by móc komentować




Paris @pink-panther 7 listopada 2019 23:03
7 listopada 2019 23:39

Dokladnie tak...
... to  PAN  powinna byc zaskarzona  !!!
Teu  zaklamanemu  szczurowi biurowemu,  niegdys  nedznej blogerzynie  Maciejowi Swirskiemu od  Sakiewiczowa  STRACH  NA  TAKA  DECYZJE  NIE  POZWOLI  !!!
To cale  ZEROWISKO  zwane RDI  obliczone jest li tylko  na  PRZEWAL  PANSTWOWEJ  KASY... zeby paru  hipokrytow "zasluzonych"  z glodu nie zdechlo,  mialo zajecie na etacie i  sciemnialo narodowi, ze  "cos robio"  !!!
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @Paris 7 listopada 2019 23:39
7 listopada 2019 23:45

To było do przewidzenia. Nie wiem zresztą, czy tej Pani Leszczyńskiej ktoś wręcz nie namówił ,żeby się szarpała z nimi. Zasłaniać ssię staruszką lat 94 to wiekie  bohaterstwo.  No i te jaja z  grożeniem zaskarżenia IPN. Kiedy Gross kłamał, to assię nazywało "wolnością badań naukowych" a jak IPN pisze prawdę o ICH kłamstwach, to jest "naruszenie dóbr". zresztą uważam, że to straszenie sądami to jedyne co im zostało w obliczu twardych faktów udowodnionych na ich własnych produktach.
zaloguj się by móc komentować




Paris @pink-panther 7 listopada 2019 23:45
8 listopada 2019 00:05

Oczywiscie...
... ze te biedna Pania Leszczynska  "ktos"  prowadzi i mozna byc pewnym, ze to "ktos" z poreczenia RDI... i ten "ktos"  za te chucpe z pozwem juz wzial sowite honorarium.
To  tylko  PRZEWAL  KASY... BICIE  PIANY...  i  NIC  WIECEJ  !!! 
zaloguj się by móc komentować




Nieobyty @pink-panther 7 listopada 2019 23:30
8 listopada 2019 00:35

Mnie interesuje co innego - agresja informacyjna wobec danego kraju zawsze wymaga wewnętrznych grup renegatów to oni rozbijają od środka kraj i dają pretekst do agresji. Renegaci nawet nie zdają sobie sprawę kto i kiedy i z jak dalekich stron wykorzysta ich agesywny przekaz. Przykładem jest totalna opozycja nawet gdyby wygrała jesienia 2019 roku to narracja braku poszanowania praworządności którą pomogli wytworzyć mocno utrudniła by  im ich własne rządy .
Podobnie z ex żoną Boniego i Grabowskim - oni służą do tworzenia podstaw narracji  [ i na początek są  pokazywani jako polscy historycy]  i z chwilą zużycia [ naracja jest przejęta przez inne ośrodki lub pada ] są utylizowani. 
Dlaczego obóz rządowy   dawno nie obciął  dotacji do Polin a Centrum nie zostało zamknięte i czy to każe pytać o cele strategiczne elit rządzacych III RP "jako takich".
Nie te dotacje to jest jarłyk - tak jak  Iwan Kalita płacił go mongołom tak obóz rządzący musi opłacąc i utrzymywać  ośrodki  totlanego oporu wobec niego jako znak poddaństwa. To nie dlatego ambasador Moschbacho broni TVN bo to kapiał amrykański i ona pokazuje zares samodzielności jak mongołowie pokazywali  Iwanowi Kalicie.
... No i pokazały się te bezcenne recenzje z IPN i widać, że to jest wszystko  krojone na rympał. Może im się spieszy, jakieś terminy graniczne są, po których upłynięciu coś tam nie wypali, jakieś zaplanowane cele nie zostaną zrealizowane.  ...
W części tłumaczy to:
....Teza Kissingera sprzd lat  i jest kategoryczna. Nie mówi, że Izrael jest w niebezpieczeństwie i można go ratować jeśli damy mu dodatkowe tryliony dolarów i zniszczymy jego wrogów militarnie... Nie proponuje żadnego wyjścia. Po prostu twierdza fakt: W 2022 Izrael nie będzie istniał. 
Badania amerykańskiej Wspólnoty Wywiadowczej [US Intelligence Community],  „Przygotowanie do Bliskiego Wscchodu bez Izraela” wskazują że Izrael nie może przeciwstawić się nadchodzącemu walcowi palestyńskiemu składającemu się z Arabskiej Wiosny, Islamskiego Przebudzenia i zwiększającego się znaczenia Islamskiej Republiki Iranu” - W samym raporcie napisane jest, że amerykański rząd nie ma już zasobów militarnych i finansowych „by dalej podtrzymywać Izrael wbrew życzeniom ponad miliarda jego sąsiadów”. Intelligence Community zaleca, by "Stany Zjednoczone zajmowały się własnym interesem narodowym i "wyciągnęły wtyczkę" dla Izraela”...
Promowanie Tokarczuk - jest wymuszone i to zapewania jej lans na dziś da jej upadek bo  trzeba się  w jej grafomani orientować dla towarzystwa i im bardzie jest jej pełno tym bardzie jest naga i by nawet dzięcie nie krzyknęło że cearz jest nagi ma tą błykotkę niobla jak kukuniek walesa doczepioną  na nie mytych dredach.
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @Nieobyty 8 listopada 2019 00:35
8 listopada 2019 00:51

Ta koncepcja z Iwanem Kalitą płacącym daniny Mongołom  jako znaku poddaństwa  jest  zaskakująca ale wydaje się trafiona. Bo na zdrowy rozum nie da się wytłumaczyć przyczyny i sensu tych wszystkich gestów i zachowań z istoty antypolskich w wykonaniu tutejszych tzw. elit politycznych.
Przepowiednia czy zapowiedź Kissingera wydawała się kiedyś zupełnie abstrakcyjna, ale w obliczu ostatnich wypadków i coraz bardziej widocznych trendów zwłaszcza słabnących USA i jakiejś blokady decyzyjnej w sferach politycznych Izraela to już wszytko się wydaje możliwe. Nawet owa przepowiednia Kissingera.
Promowanie Tokarczuk to też jakaś oznaka słabości albo i jakieś podskórne resentymenty ukraińskie. Pewne środowiska tutaj, które  w obliczu całkowitego upadku marzeń o wielkości a nawet marzeń o niepodległym istnieniu Ukrainy w stanie z roku 1990 - próbują się "odgryzać" na Polsce , choćby w taki dziecinny sposób. Ona zupełnie nie ma brania, bo poza politgramotą w stylu owego "kolonializmu i niewolnictwa" to jakoś nie błyszczy intelektem. Taka "dojrzała Greta Thunberg".
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @Paris 8 listopada 2019 00:05
8 listopada 2019 00:52

No miejmy nadzieję, że nie. Bo to byłoby już naprawdę - więcej niż smutne.
zaloguj się by móc komentować




Nieobyty @pink-panther 8 listopada 2019 00:51
8 listopada 2019 01:15

Promowanie Tokarczuk to  jakaś oznaka słabości ale nie podskórne resentymenty ukraińskie.
To jest lansowanie nowej innej niż polska z ducha narracji dla społeczeństwa w tym lokalnego. Z jakich terenów i mniejszości są lansowani pisarze Plich/heretyk, Witkowski/pedał, Bonda/białorusinka, Tokarczuk/ukrainka z Ziem Odzyskanych, Twardoch/sŚląsk, Lipińska/pomorze,   Krajewski/breslau, Mróz/niemiecka opolszczyzna, Szwaja/stetin.
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @Nieobyty 8 listopada 2019 01:15
8 listopada 2019 01:43

Rzeczywiście ta lista jest raczej jednoznaczna. Ale nie wydaje mi się, aby to "się przyjęło". W zamyśle ma to być taka lżejsza beletrystyka z podskórnym przekazem, ale jest to słabizna. Naśladownictwo i to nieudolne tego, co się produkuje u Anglosasów albo  u Niemców. To nie wychodzi poza wąskie srodowiska potomków stalinowców - aspirujących do "intelektualnej arystokracji" . I to mówimy o zainteresowaniu deklarowanym a nie prawdziwe zainteresowanie. Ciekawą wskazówką mogą być obserwacje kart czytelniczych dołączonych do książek w bibliotece publicznej. Pewne tytuły nie wykazują "ruchu" od kilku  długich lat.  A młode pokolenie siedzi w internecie. Więc lansowanie może i idzie, ale efektem jest dramatyczny spadek czytelnictwa.  Trudno ocenić, czy naród od tego głupieje. 
Podejrzewam, że młodzież z ambicjami szuka raczej  literatury faktu. Więc może efekt jest przeciwskuteczny.
zaloguj się by móc komentować




adamo21 @zw 7 listopada 2019 20:10
8 listopada 2019 06:31

Likwidację zacząć należy od tych 'naukowców', o których, nie wiem z jakiego powodu, pisze / mówi się  'pan' 'pani' jakiś/jakaś tam.
Kolejny text dla uczniów klas licealnych, z zaznaczeniem, że bajkopisarze wspomagani są pieniędzmi polskiego podatnika, poprzez hojność polskiego ministera 'kultury', która, żeby błysnąć, musi być tak wprost i bardzo noblowsko-antypolska. 
zaloguj się by móc komentować




Nieobyty @pink-panther 8 listopada 2019 01:43
8 listopada 2019 09:24

W XIX wieku to autorzy z naszych "kresów" jako zakorzenieni w tradycji kultury RON w swych pracach przekazywali ją jak pochodnie.
Dziś  autorzy z "neokresów" [ z ziem pogranicza o totalnie zmielonej strukturze społecznej] jako wykorzenieni z polskości w swych pracach zwalczją resztki i okruszki tradycji RON. 
Inwazja szamba kulturowego z twórczości autrów  "neokresów" - ma przelać się przez progi warsztatów pracy,  domów i kościołów.   Jeżeli z uwagi na fetor i obrzydzenie  odbiorca przekazu nie kupi i nie będzie czytał dzieł Tokarczuk [z zasady nie brudzenia rąk zawartością kloaki] to strefa kultury medialnej wypełnia przestrzna informacyjną samymi trującymi wyziewami o tfurcy więc nawet jeżeli nie czytamy smród jest prawie wszechobecny. 
Przykład promocji Blanki Lipińskiej - wydzierana i obstrzyknięta prownicjonalna aspirująca gęś o niemiłej  aparycji - lansuje się nie jej prace [a czy nie pisali je tak jak Kośinskiem Malownaego Ptaka] ale patologie do deprawacji kobiet. 
Co ma być u młodzieży zniszczone - kompas [wynikły z przekazu tradycji] który pozwala na ocenę i interakcję z drugim człowiekiem i jego szybkie odczytanie. 
Jak to mówią: "Nie dyskutuj z debilem! Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem."
Ja sam nie przeczytałem  zdania z twórczości  wielkiego  myśliciela lewicy czyli Sierakowskiego - a tylko parę kolejnych  wypowiedzi i pierwszych słów w  tej jego manierze i od razu szybka ocena kabotyn. 
Zalew informacji i dezinforamacji  czyli szybki przekaz  ma właczyć u nas emocję a nie rozum -  Blanka Lipińska ma mieć look starej pudernicy bo już nie łapie się na MILFS i tyle, nie ma nawet potrzeby siedzieć w ustronym miejscu swego domu i mieć strony jej książki przed soba a za chwilę za sobą  .
Gdzie zatem jest zasada trzech sit Sokratesa - prawdy, dobra i pożyteczności bo wskazane  było  by zanim cokolwiek powiemy albo napiszemy a nawet  jeżeli przyswajamy przekaz, odnieś się czy wypowiedź/przekaz odebrany przez te ścita przejdzie.  To tak na bardzo dużym poziomie ogólność w deszyfracji dezinforamcji które nam wciskają.
I ciągnijmy dalej czy w dziele Graboskiego i ex żony Boniego jest możliwości zastoswania trzech sit.
- prawda - dr Gontarczyk wykazuje że jej nie ma  [prawdy w ujęciu klasycznym a nie postprawdy]
- dobro - czy wynika z nie dobro bo celem głównym jest jątrzenie, oczernianie 
- pożyteczna - ma ona być przydatna do grabieży dać jej podstawę ideową ale jeżeli  rozpowszechni się że nie zawiera prawdy to jest pożyteczność polega na tym że wywołuje skuteczny opór. 
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @Nieobyty 8 listopada 2019 09:24
8 listopada 2019 09:53

Wielkie dzięki za przywołanie Sokratesa i jego zasad do twórczości literackiej  III RP a szczególnie "naukowej" i "historycznej" zespołu pod kierunkiem Grabowskiego i Engelking. A to jeden z filarów cywilizacji europejskiej: grecka starożytna filozofia. Zastanawiam ssię, czy Grabowski i Engelking do niej należą (podobnie jak Tokarczuk) i wydaje się że nie. Jaki dorosły człowiek, który nie umiera z głodu i nie jest straszony śmiercią czy ciężkimi kazamatami, wyprodukowałby świadomie i , jak się wydaje , z ochotą, takiego potworka: nie ma w nim prawdy, celem jest jątrzenie i oczernianie a  z rzeczy "pożytecznych" celem jest wyraźnie juma na 300 mld USD.
Całe dobro w tym, że zaczynamy sobie z tego zdawać sprawę.
zaloguj się by móc komentować




betacool @pink-panther
8 listopada 2019 10:07

Świetnie, że są jeszcze ludzie, którzy chcą i potrafią pochylić się nad tekstem i wyciągnąć z niego cały fałsz. 
To dzięki takim ludziom, "prawdy" nie da ustanowić nawet za milionowe budżety.
Dziękuję za ten ważny tekst.
zaloguj się by móc komentować




pink-panther @betacool 8 listopada 2019 10:07
8 listopada 2019 10:44

To ja dziękuję za miłe słowa. Mamy dług wdzięczności  wobec ludzi z IPN a zwłasszcza wobec dr Piotra Gontarczyka i dr Tomasza Domańskiego, którzy musieli przekopywać się przez całe akta spraw , żeby zweryfikować nawet dane podane w przypisach, a ktore okazywały się kilka razy i to w prawach fundamentalnych - nieprawdziwe. 
Ja z kolei aby , jako prosty człowiek, próbowałam sama dla siebie zrobić wstępną inwentaryzację przypadków potwierdzających, iż nie są to "wypadki przy pracy" ale świadomie stosowana reguła manipulacyjna. Zwłaszcza to "dopisywanie granatowych policjantów" wydaje się jawnym fałszerstwem, które łamie zasady pracy naukowej, która ma poszukiwać prawdy. Zarzuty postawione z recenzjach dotyczą również fałszowania kontekstu przez "czyszczenie" różnych historii z opisu okoliczności. Tak na przykład dr Piotr Gontarczyk w swojej recenzji w Glaukopisie  pokazał, jakie skutki dla wnioskowania miało wprowadzenie szerszego tła dla sprawy tzw. wyłapania powstańców z Treblinki przez chłopów z Wrotnowa i tzw. straż chłopską ze wsi Międzyleś  (opiane na str. 476-477 "Dalej jest noc" przez Grabowskiego.
Grabowski powołując się na akta sprawy sądowej pisze , co następuje:"...„…Wrotnów i Międzyleś (gm. Miedzna, pow. Węgrów) to niewielkie wioski położone w linii prostej niecałe 13 km od Treblinki. Jest to teren gęsto zalesiony, który mógł zapewnić naturalną osłonę uciekającym z obozu Żydom. Na wysokości Międzylesia kompleksy leśne ustępują jednak miejsca polom uprawnym. Tam też czekały na uciekinierów warty chłopskie zaalarmowane już wcześniej przez Niemców. To właśnie w tej okolicy 3 lub 4 sierpnia dziewięciu powstańców wpadło w ręce nocnej warty z Wrotnowa i Międzylesia. Najpierw schwytano dwóch powstańców, którzy, otoczeni przez chłopów na polu, bezskutecznie próbowali się bronić za pomocą wykonanych domowym sposobem bagnetów. Przed wieczorem straż złapała dalszych siedmiu uciekinierów z Treblinki. [...] Schwytanych zamknięto w prowizorycznym areszcie – zaadaptowanej na ten cel piwnicy – a następnego dnia wydano w ręce żandarmerii. Zanim jednak wezwano żandarmów, uczestnicy chłopskiej obławy starannie przeszukali złapanych22..". 

W dodatku Grabowski powując się  na akta sprawy pisze, że :'...Matusik rozkazał tym ludziom wyłożyć wszystko co tylko mają, zaś Kozłowski zbierał wszystko co tylko wrzucili do chusty: złoto, którego było bardzo dużo, pieniądze, maszynki do golenia, portfele, pierścionki, kolczyki złote i inne kosztowności ze złota...". 
Chodziło o sołtysa Hipolita Matusika ze wsi Międzyleś i 4 członków chłoskiej nocnej straży z tej wsi, którzy po wojnie stanęli przed sądem.
Jak pisze na str. 321 recenzji w Glaukopisie dr Piotr Gontarczyk, :"...Po wojnie czterej członkowie nocnej straży ze wsi Międzyleś i sołtys Hipolit Matusik stanęli przed sądem oskarżeni o złapanie i przekazanie w ręce Niem-ców dziewięciu żydowskich uciekinierów. Od pierwszych zeznań świadków do wyroku końcowego sądu było jasne, że bezpośrednim powodem obławy zorganizowanej przez chłopów z Międzylesia były liczne napady na wieś – przede wszystkim zwykłych polskich bandytów, którzy regularnie porywali krowy, świnie, kury i wszelki inny dobytek. Niektórzy z rolników byli okradani wielokrotnie, tak że ich gospodarstwa były już do szczętu złupione. A tragiczne wydarzenia, które doprowadziły do złapania we wsi w sumie 9 Żydów, rozpo-częły się od bandyckiego napadu na dom rodziny Bartników...".
Na str.322 :"...że pierwsi dwaj ze złapanych osobników byli tymi, którzy napadli dom Bartnikowej nie budzi wątpliwości, o tyle pozo-stali osobnicy zostali złapani w innych okolicznościach....". Zatem w chłopską obławę trafiło 7 uciekinierów z Treblinki, ale to był tragiczny przypadek a nie zaplanowana akcja "chłopskich wolontariuszy Holocaustu" . Sąd te wyjaśnienia uznał a Grabowski - nie.
Straż chłopska ze wsi Międzyleś broniła swego dobytku a nie "polowała prawie zawodowo na uciekinierów  z Treblinki". W dodatku Grabowski powołując się na sentencję wyroku pisze o owych portfelach, pierścionach, kolczykach i złocie, którego "było bardzo, bardzo dużo" a czego w sentencji wyroku - NIE MA. Chłopi z Międzylesia NIE DZIELILI SIĘ ŻADNYMI KOSZTOWNOŚCIAMi.
To zresztą Grabowski ukuł "sentację", że kiedy "chłop ukrywa Żyda, to sobie sprawia złote zęby  a żona złote kolczyki". Albo podobnie. Taki myśliciel ten Grabowski.
zaloguj się by móc komentować




Magazynier @pink-panther
8 listopada 2019 11:03

Zorganizowna przestępczosć w akademii międzynarodowej. "Dalej jest noc" p. Grabowskiego et consortes to zachęta - zakładam że nieświadoma - do aktów przemocy wobec osób broniących dobrego imienia Polaków i Kościoła w Polsce. Wystraczy zastosować par. o pomówieniu. Z powodów oczywistych zapewne ten wymiar sprawiedliwości nie zostanie zastosowany. Ale warto mówić o tym z urzędnikami IPN. Nowelizacja paragrafu o obrażaniu uczuć religijnych jest nagląca, czyli przekształcenie go w paragraf o prowokowaniu do aktów przemocy wobec osób i grup reprezentujących dane wyznanie i dany krąg kulturowy. I znowu trzeba by powołać się na powody oczywiste, jako że małe jest prawdopodobieństwo takiej nowelizacji. 
Tak czy inaczej nazwiska te neonowymi zgłoskami zapisują się w mojej pamięci: Jan Grabowski, Barbara Engelking, Jean Charles Szurek, Anna Zapalec, Karolina Panz, Alina Skibińska, Dagmara Swałtek –Niewińska, Tomasz Frydel.
I jeszcze dla własnej pamięci dwa cytaty:  
"Dr Tomasz Domański zwraca uwagę, że :’… Tymczasem w zeznaniach Goss mówił jedynie: „Otwierałem bunkry, może 30 lub 40”161 i wskazał osoby, które jego zdaniem zdradziły miejsca ukrycia się Żydów. Byli to dwaj odemani: Kalfus i Zucker..” A więc byli to jedynie dwaj policjanci żydowscy.
Jak wynika z akt sprawy Samuela Fritscha, który został w 1947 r. skazany na 7 lat:”… Sąd zwrócił uwagę na pozytywną rolę oskarżonego w wielu sytuacjach, niemniej był bardzo krytyczny przy ocenie konkretnych działań we wrześniu 1943 r. Rozkaz do wykrywania bunkrów wydali oczywiście Niemcy, natomiast bezpośrednio realizacją niemieckich zarządzeń zajmowali się odemani. Oni bowiem byli lepiej zorientowani w sposobach ukrywania się i budowy skrytek. Ich działania np. w przypadku bunkra Schanzerów polegały m.in. na zrywaniu podłóg. Siekierami wyrąbali wejście. Oddali wówczas w ręce niemieckich oprawców pięć osób z rodziny Schanzerów. Z kolei tylko w przypadku bunkra Weinfeldów „żydowscy policjanci” ujawnili około 45 osób. W tych działaniach, jak stwierdzał sąd, „udział brali wyłącznie członkowie żydowskiej policji porządkowej”…”. (str 59 recenzji) .
"
Podobnie wykasowała udział Judenratu z życia uciekinierki żydowskiej Mari Cukier z getta ze Złoczowa pani Anna Zapalec. Pisze ona co następuje:”… Takim miejscem, gdzie skłaniano się do pomocy na rzecz Żydów, był szpital miejski. Tam właśnie pomoc otrzymała Maria Cukier, mieszkanka Zborowa, która wyskoczyła z wagonu deportacyjnego w pobliżu Złoczowa, a w czasie skoku została postrzelona. Zraniona dotarła do Złoczowa i opatrzono ją dopiero w miejskim szpitalu” (t. 1, s. 741..”
Natomiast pełna relacja ucieczki i szukania schronienia Marii Cukier brzmi następująco: „…Około 10 km za Złoczowem, wyskoczyłam w biegu z pociągu. Niemiec z jednego z następnych wagonów, strzelił do mnie z rewolweru i zranił w prawy bok. Kula utkwiła niezbyt głęboko pod skórą. Doczołgałam się spowrotem do Złoczowa. Tu spotkałam Żydów noszących opaski. Dwaj Żydzi pomogli mi dostać się do Judenratu. Prezes Judenratu odmówił pomocy lekarskiej, gdyż nie miałam pieniędzy (torba z pieniędzmi została w pociągu). Uważał, że mój złoty łańcuszek nie pokryje kosztów zabiegu. Wyszłam rozgoryczona i usiadłam na chodniku. Dwie nieznajome Polki zaniosły mnie do szpitala. W szpitalu przeprowadzono operację – leżałam tam trzy tygodnie [podkr. – TD]…”.
"
zaloguj się by móc komentować




BTWSelena @betacool 8 listopada 2019 10:07
8 listopada 2019 11:06

Szanowny @betakcool...też wyraziłam takie zdanie gdzieś powyżej do pani Panthery..Lecz nie należy tego zaniedbać i ciągle nagłaśniać w "eterze",bo inaczej pójdzie to w zapomnienie ,a te fałszywe dzieła będą królować. Obawy ,że pozwy żyjących świadków przez naszą Temidę zostaną odłożone w czasie -są uzasadnione...Tak nie może być... Ja osobiście "wtykam" gdzie mogę" postawę" takich autorów- piszących historię na nowo...
zaloguj się by móc komentować




syringa @Paris 7 listopada 2019 23:39
8 listopada 2019 11:30

Prosze przestac ordynarnie obrażać ludzi, nawet jak sie Pani nie podobaja. Płacę na nich, bo są jedyni którzy cokolwiek w tej materii robia. A jak sie Pani nie podoba ich dzialalność -proszę samej się wziąć za to. ALe nie --lepiej obrzydliwie krytykowac.  "!!!"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kto tak na prawdę konsumuje owoce pracy Polaków?

Wiem czy Wierzę?

Nie toleruję tatuaży ponieważ uważam że:

Uważam że najważniejsze przykazanie to: